Gazeta.pl  | metrocafe.pl  | Poczta  | Forum  | Blogi  | Wyborcza.pl  
Pogoda  | Randki  | Gry
 » artykuły  » co słychać w zoo  » 246 tysięcy zwiedzających opolskie zoo

246 tysięcy zwiedzających opolskie zoo

2012-01-05 11:00:00

co słychać w zoo

Opolskie zoo w zeszłym roku odwiedziła rekordowa liczba zwiedzających: 246 tysięcy. Co ich przyciągnęło? - W sumie nie wiem. Widocznie nasze działania cieszą się coraz większa akceptacją - mówi dyrektor zoo
fot. Rafał Mielnik / Agencja Gazeta
Na pewno ogród zoologiczny wzbogacił się o nowe zwierzęta i pawilony. W czerwcu zwiedzający mogli już oglądać bardzo ciekawą ekspozycję płazów, podzieloną na dwie części: zimną i tropikalną. W pawilonie można podziwiać traszki, salamandry, ale i piękne, małe drzewołazy, które słyną z tego, że wydzielina ich skóry jest trująca.

Dla dzieci przybyła w zoo kolejna atrakcja: park linowy. A żyrafy będą miały więcej miejsca, bo w grudniu zakończyła się budowa żyrafiarni.

Mamy też więcej lubianych przez zwiedzających zwierząt. Do stada uchatek kalifornisjkich dołączyła Hatley, samica, która przyjechała do Opola ze szwajcarskiej Bazylei. W lipcu urodziła się zaś żyrafa, samiczka, która otrzymała imię Epsi. Szybko stała się sławna i przeżyła prawdziwy najazd dziennikarzy, bo była karmiona z butelki przez opiekunów (matka tego robić nie chciała).

W listopadzie doczekaliśmy się pierwszego w Polsce rosomaka. Samiec ma na imię Zeth, przyjechał ze Szwecji. Na wybiegu niełatwo go zobaczyć, gdyż często jest ukryty w zaroślach. Zoo stara się o samicę dla niego, by rozpocząć hodowlę tych pięknych, a tak mało znanych zwierząt.

Rozmowa z Lesławem Sobierajem

Joanna Bosakowska: Tylu zwiedzających jeszcze nie mieliście.

Lesław Sobieraj, dyrektor opolskiego zoo: - To prawda. Od lat obserwujemy wzrost frekwencji. Wyjątkiem był 2010 rok, który był fatalny dla wszystkich ogrodów zoologicznych, ze względu na zimę, powódź i katastrofę smoleńską. Wtedy odwiedziło nas tylko 170 tysięcy osób.

Co zatem w zeszłym roku zrobiliście, że przyszło tylu ludzi? 246 tysięcy to wasz rekord.

- No właściwie nic. Jakoś specjalnie się nie reklamowaliśmy, bo nie mamy na to pieniędzy w budżecie. Ale staramy się poprzez media informować o nowościach w ogrodzie i zachęcać do jego odwiedzania. Moim zdaniem tak dobra frekwencja to wynik pewnej konsekwencji, budowania ogrodu w określonym kierunku. Robimy wszystko, żeby zapewnić zwierzętom dobre warunki, ale również by je atrakcyjnie pokazywać.

Nawiązaliście też ściślejszą współpracę z czeskim ogrodem w Ołomuńcu. Dzięki dofinansowaniu unijnemu, które udało się zdobyć w ramach projektów transgranicznych, można było wybudować nową żyrafiarnię. Oba ogrody też się wzajemnie promują. Przyjechało dzięki temu do nas więcej Czechów?

- Około setki. Ale liczymy na więcej w przyszłym roku. Choć w dużej mierze frekwencja w naszym zoo uzależniona jest od warunków atmosferycznych, nikomu się przecież w deszczu nie chce spacerować. Nawet zajęcia edukacyjne dla uczniów odwołujemy, gdy jest zła pogoda.

W tym roku dalej będziecie współpracować z Ołomuńcem. Planujecie jakieś wspólne inwestycje?

- Chcemy zdobyć pieniądze na zagospodarowanie szklarni, która stoi niedaleko głównego wejścia. Jest duża, ma ok. 400 m kw. Wybudowaliśmy ją kilka lat temu w związku z ptasią grypą, żebyśmy mieli osobne pomieszczenie dla ptaków. Ale od kilku lat już nie ma zagrożenia tą chorobą, a my w międzyczasie dorobiliśmy się pomieszczeń, gdzie w razie czego można zwierzęta przetrzymać. Dlatego chcemy w szklarni zrobić halę z bujną, tropikalną roślinnością, oczkiem wodnym, ścieżkami. Do środka wpuścilibyśmy ptaki, na przykład turaki, korońce, a także jeden z gatunków ssaków, prawdopodobnie uistiti, bo one nie niszczyłyby roślin.

Jeśli nasz pomysł zostanie zaakceptowany przez stronę czeską, będziemy go realizować. Musimy jeszcze przygotować projekt, na to mamy pieniądze. Zależy nam na tej inwestycji, bo w pawilonie mogłyby się odbywać zajęcia edukacyjne, nawet przy kiepskiej pogodzie.

To jedyna inwestycja, którą planujecie?

- Oczywiście, że nie. Plany mamy szerokie, choć pewnie z braku pieniędzy nie uda się zrealizować większych przedsięwzięć. W styczniu jednak skończy się budowa budynku socjalnego. Pracownicy, a mamy 60 pielęgniarzy i pracowników działu gospodarczego, mają dziś kiepskie warunki, są stłoczeni w małych pomieszczeniach. W nowym budynku znajdą się przestronne szatnie, łazienki z dużą liczbą pryszniców, jadalnia.

A budżet macie większy na ten rok?

- Podobny, jak w zeszłym roku. Ale obciążenia mamy większe, rosną koszty utrzymania, energii, węgla. Właśnie musieliśmy unieważnić przetarg na dostawę mięsa, bo oferenci zaproponowali ceny wyższe, niż to przewidywaliśmy. Do tego rośnie składka rentowa. Pod względem finansowym szykuje się więc trudny rok, ale - jak zawsze - będziemy się starać, by warunki utrzymania zwierząt i poziom atrakcji dla zwiedzających, się nie zmienił. Chyba, że na plus.

Joanna Bosakowska, Gazeta Wyborcza Opole
Komentarze