Gazeta.pl  | metrocafe.pl  | Poczta  | Forum  | Blogi  | Wyborcza.pl  
Pogoda  | Randki  | Gry
 » artykuły  » co słychać w zoo  » Co z Malcolmem? Potrzebne mu stado...

Co z Malcolmem? Potrzebne mu stado...

2012-05-17 11:00:00

co słychać w zoo

Malcolm, nazywany też Tofikiem, jest ostatnią z żyraf, jakie zostały w Łódzkim Ogrodzie Zoologicznym. Jaki los czeka zwierzę, które należy do gatunku stadnego?
fot. Sergiusz Pęczek / AG
Bartłomiej Dana: Kananga, Aranka, Sandokan, Malkolm, Sawanna, Zbyna, Hana, Suri, Chanell... To imiona żyraf, które rozsławiły łódzki ogród nie tylko w kraju, lecz także całej Europie. Potomkowie żyraf wychowujący się w Łodzi mieszkają w Pradze, Hanowerze i kilku innych ogrodach europejskich. Tylko nie u nas. Co się stało?

Ryszard Topola, dyrektor łódzkiego zoo: Tragedia goni tragedię. Najpierw w pokarmie, który podawaliśmy zwierzętom, znaleźliśmy zabójcze dla żyraf bakterie Clostridium. Pokarm był fabrycznie zapakowany, szczelny, a mimo to okazał się wadliwy. Dwie z naszych podopiecznych, Sawanna i Zbyna, dostały zatrucia pokarmowego. Nie przeżyły.

Później Hana zaszła w ciążę...

- Cieszyliśmy się, bo Hana była najstarszą z żyjących w Łodzi żyraf. Ale młode w czasie porodu doznało urazu mechanicznego. Próbowaliśmy je uratować, nie udało się. Małe zmarło. Znów porażka. A teraz jeszcze incydent z wandalami. Tego nikt nie mógł się spodziewać.

A przecież Suri nie była własnością ogrodu.

- Przyjechała do nas z Hanoweru i była tak zwanym depozytem hodowlanym. Dostaliśmy ją po to, żeby urodziła małe. Nie zdążyła.

A Hana?

- Urodziła się w ogrodzie zoologicznym w Pradze 16 sierpnia 2006 roku. Początkowo zwierzę miało być reproduktorem dla tamtejszego stada. Ale kilka miesięcy temu na świat w czeskim ogrodzie przyszła druga samiczka żyrafy. Dyrektor praskiego zoo zdecydował, że Hana wyjedzie do ogrodu, który żyraf potrzebuje najbardziej. Padło na nas.

Z dużego niegdyś stada został nam Malcolm. Będzie pan próbował znaleźć dla niego samicę?

- To bardzo mało prawdopodobne, jeśli w ogóle możliwe. Żyrafy Rotschilda są bardzo rzadkie. A do tego to zwierzęta haremowe, czyli w jednym stadzie jest jeden samiec i wiele samic. Dlatego samice żyraf są w ich przypadku towarem deficytowym i ogrody niechętnie się ich pozbywają. Pamiętam, ile trudu kosztowało mnie sprowadzenie do Łodzi Hany i Suri. Dzisiaj powtórzenie tego wyczynu wydaje się mało prawdopodobne - więcej samic żyrafy tego gatunku po prostu w Europie nie ma.

To może z zagranicy?

- Być może z Republiki Południowej Afryki? Tylko że sprowadzenie zwierzęcia stamtąd to wydatek około 40 tys. euro. Za jedno zwierzę. Nie stać nas na to.

To co możemy zrobić?

- Spróbujemy sprowadzić do Malcolma kilka samców. To powinno być łatwiejsze. Zrobimy stado kawalerów.

Sprowadzenie kilku żyraf zajmie przynajmniej kilkanaście miesięcy. Czy Malcolm, który jest przecież zwierzęciem stadnym, do tego czasu wytrzyma?

- Na pewno nie będzie mu łatwo. Ale pierwszą żyrafą, jaka zamieszkała w łódzkim ogrodzie, był samiec. Przez wiele lat żył sam i dożył sędziwego wieku. Malcolmowi też chyba nic nie grozi.

Bartłomiej Dana, Gazeta Wyborcza Łódź
Komentarze