Gazeta.pl  | metrocafe.pl  | Poczta  | Forum  | Blogi  | Wyborcza.pl  
Pogoda  | Randki  | Gry
 » artykuły  » co słychać w zoo  » Gdańskie zoo przeżywa oblężenie

Gdańskie zoo przeżywa oblężenie

2012-05-08 13:00:00

co słychać w zoo

Sezon letni w oliwskim zoo właśnie się rozpoczął. Pogoda dopisała, więc zapanował tam niespotykany, nawet jak na Majówkę, ruch. Żeby dostać się ogrodu zoologicznego trzeba odstać swoje w gigantycznych korkach. Niektórzy rezygnują
fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta
- Jadąc obwodnicą chcieliśmy zjechać do zoo ul. Spacerową, ale był tam gigantyczny korek i wszystko stało. Pojechaliśmy więc dalej. Zawróciliśmy w Gdyni licząc, że dostaniemy się przez miasto. Ale tutaj też nie było żadnych szans. Kierowcy próbowali wjechać na ul. Opata Rybińskiego nie z jednego, ale z dwóch pasów alei Grunwaldzkiej - relacjonuje nasz czytelnik pan Marcin - Po półtorej godziny prób musiałem wrócić do domu. Dzieci były niepocieszone.

Z kolei Michał Targowski, dyrektor gdańskiego zoo, frekwencją jest zachwycony i tym, którzy dzisiaj nie mieli cierpliwości radzi przyjechać w środę:

- Przedsmak dzisiejszego oblężenia mieliśmy już w niedzielę. Ale wówczas nie było aż tylu osób przy kasach. Dziś za to, od godz. 11, było prawdziwe Kongo! Działały cztery kasy, nasi pracownicy powoli rozładowywali kolejki. Teraz jest już spokojniej, nie ma tłumów przy kasach, ale wciąż jest sznur samochodów czekających na wjazd na parking.

Były też niewielkie incydenty. Ludzie wchodzili na wybieg dla wielbłądów, żeby zrobić sobie zdjęcia. Niestety, nie rozumieją że to może być niebezpieczne - wielbłąd może kopnąć i to dotkliwie. Na szczęście opanowaliśmy sytuację.

Nas oczywiście, bardzo cieszy takie zainteresowanie, bo jaki początek sezonu, taki i koniec.

Myślę, że jutro może być nieco mniej odwiedzających, bo to dzień pracy. A w środę sytuacja zależeć będzie od pogody i tego czy otworzą się galerie handlowe. Dziś wszystko jest zamknięte, więc to idealny czas dla całej rodziny, by spędzić dzień wspólnie w przyjemny i wartościowy sposób.

Skąd takie zainteresowanie?

Po pierwsze dopisała pogoda, po drugie pojawiło się sporo nowych zwierząt. - Tu i ówdzie widać radość, że przyszła wiosna - mówi Targowski. - Na świat przyszły młode. W okresie wczesnowiosennym wykluło się 12 pingwinów. Teraz stado liczy 70 osobników. Urodziła się też foka. W tej chwili jest oddzielona, uczy się samodzielności i zdobywania pokarmu. Bo tak to jest w świecie foczym, że po miesięcznym okresie karmienia przez matkę młoda musi w ciągu trzech tygodni nauczyć się dorosłości. Urodziły się też antylopy - sitatungi, oryksy. Jest trochę małpek. No i mamy w tym roku kilka nowości: na przykład bongo - drugie co do wielkości antylopy na świecie. I mundżaki - malusieńkie jelenie chińskie wielkości wyrośniętego jamnika.

Dorosły samiec mundżaka nie grzeszy wzrostem, ale nadrabia wyglądem - wystające na zewnątrz kły nadają mu agresywny wygląd i nieco wampirzy wdzięk. Podobno kiedy się broni potrafi poranić nawet silniejsze od siebie zwierzę. Dla odmiany afrykańskie bongo są na razie ślicznymi, 8-miesięcznymi młodziakami i dopiero nabiorą potężnych kształtów.

Nowością są też toko czarnoskrzydłe. Niewielkie ptaki o wielkich dziobach. Warto przeczytać informację znajdującą się przy ich pomieszczeniach. Okazuje się, że mają bardzo ciekawe zwyczaje.

Michał Targowski: - Biologia tych ptaków jest kapitalna. Samica w sezonie lęgowym znosi jaja i wysiaduje w dziupli, którą samiec... zamurowuje. Zamyka ją glinką składającą się z odchodów, resztek pokarmowych, itp. Zostawia tylko maleńki otworek, przez który podaje jej pokarm i wodę, a ona wyrzuca odchody.

Ciekawym okazem jest też żuraw mandżurski, drugi co do wielkości żuraw na świecie.

Michał Targowski: - Przepiękny. Od setek lat w kulturze japońskiej i chińskiej symbolizuje wierność i męstwo. Występuje w starych legendach. Japończycy upatrują w nim cechy samurajskie, jest tak waleczny. Gotów jest poświęcić życie, by przepędzić intruza.

Oblegane i nieco zapomniane

Kiedy trzy lata temu do zoo wprowadziły się żyrafy, podwoiła się liczba zwiedzających.

- Przez lata odwiedzało nas 250, 260 tys. osób rocznie, a w tej chwili przychodzi około 430 tys. - cieszy się Targowski.

Ale nawet tak atrakcyjne zwierzęta o niebieskich językach mają konkurencję. Bo od czasu, gdy król Julian z filmu "Madagaskar" skradł serca dzieci i dorosłych, jego bracia i siostry - surykatki, wzbudzają coraz większą ciekawość.

- Surykatki, afrykańskie drapieżniczki wielkości wydłużonego szczura, mieszkają w tym samym pawilonie - opowiada Targowski. - W tej rodzinie zawsze się coś dzieje. Są tak rozkoszne i zawsze w ruchu, że czasem stają się silną konkurencją dla żyraf. A może dzieciakom nie chce się głowy zadzierać tak wysoko? - żartuje dyrektor.

Komplet zainteresowanych zawsze zbierają też małpy.

- Najwięcej osób zatrzymuje się przy szympansach. Może szukamy jakichś podobieństw w gestach, w zachowaniu? - zastanawia się Targowski.

Nie wszystkie jednak okazy, atrakcyjne z punku widzenia hodowcy dzikich zwierząt, budzą ludzkie emocje. Symbolem i dumą gdańskiego ogrodu są kondory. Na wolności zagląda im w oczy widmo zagłady. W niewoli rozmnażają się bardzo rzadko. A w naszym zoo przez lata dawały liczne przychówki. Teraz też jedno jajo leży w inkubatorze. Ale ludzie mijają je bez dużego zainteresowania: "Taki, ni to orzeł" - komentują.

- Przy antylopach często słychać uwagi: "Idziemy dalej, bo to takie sarenki" - mówi Targowski. - Czyli coś pospolitego, a przecież każda antylopa, przynajmniej w moim odczuciu, jest inna. Różnią się wielkością, kolorystyką sierści. Ale może nie podobają się, bo nie mają kontaktu z człowiekiem, pasą się tylko spokojnie?

Gdańsk bez lwa? To się nie godzi

Za parkingiem należącym do zoo, za wielką kępą drzew, jest potężny teren z oczkiem wodnym i pagórkowatym ukształtowaniem. Jesienią rozpocznie się tu budowa blisko dwuhektarowego wybiegu dla lwów. Projekt powstał już trzy lata temu, dokumenty wraz ze wszystkimi uzgodnieniami są skompletowane. Organizacja Euro 2012 pokrzyżowała jednak plany realizacyjne.

Michał Targowski: - Z dużym prawdopodobieństwem mogę powiedzieć, że zaczniemy w tym roku. Część potrzebnych pieniędzy mamy już zarezerwowanych. W ciągu dwóch-trzech tygodni dowiemy się, czy dostaniemy dofinansowanie z UE.

Budowa potrwa dwa lata i będzie to jedyny taki obiekt w Europie.

Michał Targowski: - Gdy referowaliśmy nasz projekt na zjeździe ogrodów europejskich w Antwerpii, wzbudził ogromny zachwyt. Czegoś takiego nie ma w Europie.

Lwy jako jedyne koty żyją w stadzie i dyrektorowi marzy się grupa wyjściowa trzech samic i jednego samca. To możliwie, bo choć inwestycja warta jest blisko 6 mln zł - zwierzęta trafią do ogrodu bezkosztowo, w ramach wymiany z innymi ośrodkami hodowlanymi.

Michał Targowski: - Ogród jest od lat członkiem Europejskiego Stowarzyszenia Ogrodów Zoologicznych. Realizujemy liczne programy hodowlane, które mają na celu ratowanie ginących gatunków. W myśl założeń statutowych naszego stowarzyszenia - zwierzęta nie podlegają wymianie finansowej. Ogrody, które spełniają odpowiednie, rygorystyczne warunki hodowli danego gatunku, otrzymują je za darmo.

Wolne wybiegi to właśnie jedno z wymagań placówek hodowlanych, jakimi stały się nowoczesne ogrody zoologiczne. O klatkach nie ma już mowy.

Michał Targowski: - Klatka to pojęcie archaiczne, z lat 60. i 70. W naszym ogrodzie były jeszcze wprawdzie w latach 90., ale zmienialiśmy je sukcesywnie. Czasem kosztem rezygnacji z niektórych gatunków zwierząt, między innymi właśnie z lwów. I niedźwiedzi, które już wróciły i są teraz na wybiegu w lesie. Znikają też ogrodzenia, powstają na ich miejsce wybiegi fosowe, by można bezpośrednio obserwować zwierzęta. Małpy żyją w potężnych wolierach, mają zapewnioną odpowiednią powierzchnię, rozmnażają się, żyją spokojnie, tak jak na wolności.

Przejście do nowej krainy afrykańskiej powstanie zaraz za wybiegami dla żyraf i antylop. Trasa zwiedzania ogrodu wydłuży się o pół kilometra. Teraz to ok. 4,5 km i by zobaczyć wszystko, trzeba sobie zarezerwować przynajmniej 3,5 godziny. A jeśli ktoś chce jeszcze skorzystać z atrakcji parku linowego czy wypić dobrą kawę, może tu spędzić i pół dnia.

Michał Targowski: - Nie zdziwię się, gdy po pojawieniu się u nas lwów, symbolu Gdańska, odwiedzających będzie jeszcze więcej. Są takie gatunki, które przykuwają bardziej ludzką uwagę. A poza tym Gdańsk bez lwa? To się nie godzi!

Miejski Ogród Zoologiczny (Gdańsk-Oliwa, ul. Karwieńska 6) otwarty jest cały rok. W sezonie letnim, od maja do końca września, w godz. w godz. 9-19 (do godz. 18 czynne są kasy). Bilety: normalny - 16 zł, ulgowy - 9 zł.

Anna Umięcka, Gazeta Wyborcza Trójmiasto
Komentarze