Gazeta.pl  | metrocafe.pl  | Poczta  | Forum  | Blogi  | Wyborcza.pl  
Pogoda  | Randki  | Gry
 » artykuły  » co słychać w zoo  » Plocia - imię dla pandy

Plocia - imię dla pandy

2011-10-17 14:00:00

co słychać w zoo

Konkurs płockiego ogrodu zoologicznego i Gazety Wyborczej na imię dla urodzonej w czerwcu pandy małej rozstrzygnięty. Nadeszło mnóstwo maili z propozycjami, wymyślaliście imiona pojedynczo i całymi rodzinami. Ostatecznie wygrało imię Plocia, co poniżej zostanie uzasadnione
fot. Tomasz Niesłuchowski / Agencja Gazeta
Przypomnijmy, że nazwa rudego rzadkiego zwierzątka miała nawiązywać do Płocka i być kojarzona z miastem. Właśnie z powodu rzadkości pand małych. Nasza panienka bowiem, kiedy już dorośnie, zostanie wyekspediowana w świat. O jej losie zadecyduje koordynator hodowli tego gatunku. Zwierzak może trafić do któregoś z krajowych ogrodów lub wyjedzie za granicę. Jak by nie było, stanie się ambasadorem naszego miasta, zwłaszcza jeśli imieniem będzie się z nim kojarzyć. Kolejnym zastrzeżeniem pracowników zoo było więc, by nazwa była łatwa do wymówienia dla obcokrajowców. By z powodu trudności w wymowie od razu jej nie zmienili, pozbawiając tym samym naszą pandę nadwiślańskich korzeni.

Cóż, trzeba przyznać, że zadanie nie było wcale łatwe... Takie mamy spostrzeżenie po lekturze waszych propozycji. Okazuje się, że dla zdecydowanej większości uczestników konkursu Płock kojarzy się z Tumami. Stąd kilkadziesiąt osób niezależnie od siebie zaproponowało różne wersje imienia: Tuma, Tumka, Tumcia, Tumala... Pani Monika również zaproponowała Tumkę, ale uzasadniła odmiennie: „Kojarzy się z sercem naszego miasta - z Tumską”. Czyli Tumka „ulicznica”. Pani Monika poszła dalej i napisała: „W wersji poważnej może być Tumosława albo Tumomira, ale tego Anglicy nie wymówią, haha”. Pan Michał również zatroszczył się lingwistycznie: „Co do »Tumy «, należałoby jednak zasięgnąć opinii, czy nie będzie to brzmiące podobnie do angielskiego tumour, co oznacza nowotwór”. I ostatecznie postawił na imię w wersji Tumka.

Okazało się, że nasz konkurs wzbudził także ciepłe wspomnienia rodzinne. Do ulicy Tumskiej nawiązał pan Arkadiusz. Napisał: "Moja córka, będąc jeszcze małą dziewczynką, dość uroczo wymawiała nazwę ulicy Tumskiej... Zaproponujemy więc razem z córką imię Tumsia - dla małej dziewczynki z zoo".

Dodajmy, że jako jedni z pierwszych Tumkę (od Wzgórza Tumskiego) zgłosili płocki aktor Jacek Mąka i jego żona Diana.

Choć Tuma, Tumka we wszystkich odmianach nawet się komisji spodobała, a już całkiem zaimponował "zmasowany atak" naszych czytelników i miłośników zoo na to imię, to ostatecznie przeważyło zdanie, że poza Płockiem konotacja tego imienia z miastem będzie niejasna. Za to zyskaliśmy wspólną wiedzę, że dla samych płocczan Tumy są naszym najbardziej ukochanym i rozpoznawalnym znakiem.

W tym szczególnym rankingu popularności drugim miejscem kojarzonym z Płockiem i proponowanym dla nazwania pandy jest kombinat petrochemiczny. Bardzo wiele osób zaproponowało więc nazwy: Orlena, Orlenka, Orlinka, Nafciarka (ale to już chyba od płockich klubów sportowych), Morlenka, Petra, Petrosia, Petronella, Nafi... Pani Bożena wymyśliła tak: "Verva - od produktu Orlen Płock". Podobne uzasadnienie miała Gasolina.

Pozostając w wielkim uznaniu dla wyobraźni słowotwórczej uczestników konkursu, komisja szukała dalej imiennych związków z Płockiem. Te inne były jednak o wiele rzadsze, występowały pojedynczo. Wymieńmy choćby Małachowiankę, Mirę (od znanej płocczanki Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej, kilka propozycji), Cotexis, Skarpiankę, Niwę (od nazwiska dyrektora płockiego zoo Aleksandra Niwelińskiego, który tą propozycją poczuł się mile wyróżniony), Ankę (bo płoccz-anka), a także Hermankę i... Władysława Hermana! Tu jednak rozbieżność między płcią księcia a pandusi wydała nam się zbyt wielka.

Były jeszcze: Alicja lub Ala (bo zwierzątko urodziło się w imieniny Alicji), Punia, Pucia, Kunia, Ruda, Roksi, Łatka, nawet Cappucino, bardzo sympatyczne i miłe, ale jakoś niekoniecznie płockie.

Bliżej Płocka była Wisła, Wisełka i Vistula (w wersji zdrobniałej Wisia), ale i tu znaleźliśmy "ale", ponieważ Wisła to wielka rzeka i a nuż ktoś by pomyślał, że pandka jest z Krakowa, Torunia czy innej Warszawy...

Komisję zaskoczyła najbardziej propozycja: Stacja. Ciekawa nazwa, jednak... Ktoś zaproponował także Yao, na wypadek, gdyby nasza panda wyjechała w podróż do Japonii. Niestety, nie wiemy, co oznacza Yao.

Pozostało więc wybierać w bardzo pokaźnej grupie imion odpłockich. A tych była cała masa. Pocka (bo z Płocka), Plocusia, Plocanda, Plonia, Ploczana, Płotka, Plocunia, Plosia, Plocilla (niestety, zbyt się skojarzyła z Godzillą), Plocci, Plocinka, Płocia... I bądź tu człowieku mądry i wybieraj! W tej puli imion nagle wpadło nam w oko - Plocia. Dyrektor Niweliński od razu uznał, że nazwa ta zawiera w sobie ciepło i miękkość, które są cechami pandy małej. Dorota Raniszewska z zoo zaś przypomniała, że przecież za granicą fonetycznie nazwę naszego miasta wymawiają jako Plok. - A to imię będą wymawiać: Plokia, więc skojarzenie z Płockiem będzie w sam raz - powiedziała Raniszewska i tym samym postawiła kropkę nad i.

Dodajmy, że Plocię niezależnie od siebie wymyślili pan Michał (przysłał cały zestaw imion) oraz Filip, syn pani Małgorzaty (ona sama proponowała imię Orlenka, a jej mąż - Tumka). Autorzy zwycięskich nazw zostaną więc chrzestnymi pandy małej, która rośnie jak na drożdżach, ma się świetnie i śmiało już wychodzi na wybieg. "Gazeta" i ogród przygotowały upominki dla zwycięzców. Gratulujemy!

Anna Lewandowska, Gazeta Wyborcza Płock
Komentarze