Gazeta.pl  | metrocafe.pl  | Poczta  | Forum  | Blogi  | Wyborcza.pl  
Pogoda  | Randki  | Gry
 » artykuły  » co słychać w zoo  » Puszczyki trafią na wolność

Puszczyki trafią na wolność

2011-12-29 16:00:00

co słychać w zoo

Płocki ogród zoologiczny przystąpił właśnie do międzynarodowego programu reintrodukcji puszczyka uralskiego. Program koordynowany jest z Wiednia. Wyklute w Płocku ptaki trafią na wolność w Alpach
fot. za wikipedia.org
Umowa między naszym ogrodem a Instytutem Badawczym Dzikich Zwierząt i Ekologii Uniwersytetu Wiedeńskiego jest pokłosiem udziału dyrektora zoo w konferencji poświęconej hodowli orłosępów, w której płocki ogród się specjalizuje. - Nasze działania w tej dziedzinie zostały wysoko ocenione, więc zaproponowano nam udział w programie reintrodukcji puszczyka uralskiego - mówi Aleksander Niweliński. Dodaje, że to ptaki w swoim naturalny środowisku - pasie tajgi oraz w Skandynawii - występujące coraz rzadziej. Stąd starania, by wyhodowane w ogrodach zoologicznych zwierzęta "zwracać" naturze.

Płock miał kiedyś parę tych ptaków, niestety samiec okazał się bezpłodny. Teraz dostaliśmy kolejnego. Jeśli dobrze się sprawi i parka doczeka się młodych, na podstawie umowy przychówek zostanie przekazany do instytutu w Wiedniu. Tam ptaki będą przygotowywane do tego, żeby mogły sobie poradzić na wolności. Prawdopodobnie trafią w rejon Alp.

- Rzadko, ale zdarza się, że puszczyki uralskie zalatują na południe Polski - opowiada Niweliński. - Jednak u nas nie są pożądane, bo silniejsze od naszego rodzimego puszczyka stanowią dla niego zagrożenie. Jednak chodzi o to, żeby gatunek przetrwał na terenach dla niego bardziej właściwych.

To jednak nie wszystkie ciekawostki i sukcesy płockiego zoo. Od paru dni cieszą się tam z dwóch bardzo ekskluzywnych przychówków. Potomstwa doczekały się ary zielone, których ojczyzną jest Ameryka Środkowa. Są objęte ścisłą ochroną przyrody, w ogrodach zoologicznych trudno je rozmnożyć. W Polsce udało się to po raz pierwszy rok temu właśnie w Płocku, w tym roku ten wyczyn został powtórzony.

Kolejny powód do radości daje pracownikom zoo podpatrywanie pisklęcia korońca. Korońce to największe gołębie świata, nazwę zawdzięczają ukształtowanym na kształt korony piórom na łebkach. - Sa prawie całkowicie wytrzebione, bo ludzie polowali na nie masowo, właśnie żeby zdobyć te piękne piórka, ale i dla mięsa - wyjaśnia dyrektor Niweliński. - W Polsce są hodowane w ogrodach w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu i u nas. Trudno się rozmnażają, pierwszy raz udało się to we Wrocławiu, a teraz nam.

Maluch jest otoczony opieką obojga rodziców, którzy karmią go w sposób mało apetyczny dla ludzi - do dzioba malca wyrzucają (mówiąc wprost - wymiotują) ze swojego żołądka przefermentowany już pokarm. Pisklak rośnie jak na drożdżach i na łebku już zaczyna mu się formować charakterystyczna korona. Jak na korońca przystało.

Anna Lewandowskia, Gazeta Wyborcza Płock
Komentarze
  • morti

    2011-12-29 18:53:28
    w moim domu na wsi mamy taką starą stodołę w której od kilku miesięcy mieszka taki puszczyk :D