Gazeta.pl  | metrocafe.pl  | Poczta  | Forum  | Blogi  | Wyborcza.pl  
Pogoda  | Randki  | Gry
 » artykuły  » co słychać w zoo  » Sukces hodowlany płockiego zoo

Sukces hodowlany płockiego zoo

2011-08-17 11:00:00

co słychać w zoo

Urodziła się naga, ślepa, krucha, w ogóle niepodobna do swoich rodziców, pand małych. W zoo wstrzymali oddech i wszelkie prace wokół wybiegu. Byle tylko pozwolić maleństwu szczęśliwie dorosnąć. Dopiero tuż przed kilka dni temu udało się ją zobaczyć i zrobić zdjęcie
fot. Zoo Płock
Dyrektor zoo Aleksander Niweliński jest bardzo dumny z kolejnego sukcesu hodowlanego. Pracownicy widzieli wcześniej, że "coś się dzieje". Samica mościła gniazdo, co jest niezwykłe u tych zwierząt, potem w nim znikła na długo.

Kiedy tylko stało się jasne, że powiła młode, od razu przerwano remont wolier koło ptaszarni, która jest tuż obok wybiegu, nawet nie wolno było w pobliżu kosić trawy.

Byle tylko zapewnić zwierzęciu maksimum spokoju, nie zestresować go.

- To pierwsze młode naszej pary pand, drżeliśmy o maleństwo, żeby tylko się odchowało - tłumaczy Aleksander Niweliński. - Z tego też powodu narodziny trzymaliśmy w tajemnicy, nie chcieliśmy, żeby publiczność gromadziła się przy wybiegu i niepokoiła mamę i jej dziecko.

Młode pandy rodzą się zupełnie nagie, oczy otwierają dopiero, gdy mają trzy tygodnie. Maluchy są zupełnie bezbronne, wrażliwe na wahania temperatur lub brak pokarmu. Pracownicy ogrodu zoologicznego trzymali się więc z daleka, dbając tylko o to, by matka dostawała na czas odpowiednie pożywienie.

Ona od pewnego czasu już się pokazuje na chwilę, malec nie. Dopiero w piątek dyrektor zdecydował się sam zajrzeć do gniazda.

- A tam, ten mały zuch, rzucił się na mnie - opowiada z uśmiechem Aleksander Niweliński. - Pokazał ząbki i pazurki, ma gęste futerko i stał się już miniaturą swoich rodziców. Myślę, że matka nocami, bo pandy prowadzą nocny tryb życia, pewnie wyprowadza go na zewnątrz. Niebawem pokaże się także w ciągu dnia.

Pandom towarzyszy ogólne zamieszanie. Co chwila fachowcy zmieniają zdanie o tych zwierzętach. Są to na pewno drapieżniki, które kwalifikowano do niedźwiedzi. Choć z pandą małą były wątpliwości, czy przypadkiem nie należy do szopów, bo ma też ich cechy.

Ostatnio, gdzieś od roku, w rzędzie zwierząt drapieżnych określono osobną rodzinę - po prostu pand. Należą do niej te duże, czarno-białe, i te małe, podobne troszkę do lisów.

Naturalną ojczyzną jednych i drugich są Chiny. Pandy małe są gatunkiem zagrożonym wyginięciem, jedne źródła podają, że jest ich około trzech tysięcy, inne - że mniej niż 10 tysięcy. Żyją w koronach drzew, są bardzo płochliwe.

- Jeśli ich naturalny teren bytowania przetnie wybudowana autostrada, za nic nie przejdą na drugą stronę - opowiada Niweliński. - Bywa, że giną z głodu, bo zaczyna im na ocalałym terytorium brakować pożywienia.

Żywią się pokarmem, który dla innych zwierząt jest niestrawny - pędami bambusa, liśćmi; potrzebują ich włókien.

W płockim ogrodzie zoologicznym małe pandy są od 10 lat. Mimo że mają swój domek, nawet zimą, kiedy temperatury spadają poniżej minus 20 st. C, nie korzystają z niego. Wolą spać na drzewach, ale mają fenomenalnie gęste futra. O tym, który ogród może mieć pandy małe, decyduje koordynator hodowli tego gatunku. Płock dostał najpierw dwie samice.

- Zanim zoo uzyska parę hodowlaną, musi udowodnić, że potrafi stworzyć odpowiednie warunki - opowiada Aleksander Niweliński. - Urządziliśmy wybieg w ten sposób, by zwierzęta czuły się jak w swoim środowisku. Bardzo długo starałem się o samca. W końcu go dostaliśmy. Dostaliśmy, choć w tym czasie ubiegało się o niego 15 innych europejskich ogrodów.

Płocka para weszła właśnie wiekowo w swój okres rozrodczy i od razu się udało. - Jesteśmy dumni i bardzo szczęśliwi - podkreśla dyrektor zoo.

Anna Lewandowska, Gazeta Wyborcza Płock
Komentarze