Gazeta.pl  | metrocafe.pl  | Poczta  | Forum  | Blogi  | Wyborcza.pl  
Pogoda  | Randki  | Gry
 » artykuły  » co słychać w zoo  » W ZOO jak w polityce: koalicje, układy, układziki

W ZOO jak w polityce: koalicje, układy, układziki

2011-09-08 16:52:46

co słychać w zoo

W pawilonie małp w zoo zawrzało jak w polityce: szykuje się tu ostra jatka, którą przerwać może tylko dobrze sformułowana koalicja. Wszystko przez szympansa Patryka, który przyjechał z Niemiec i myśli, że wszystko mu wolno
fot. Ewa Ziółkowska / ZOO
Patryk przyjechał w nocy z zoo w Lipsku, w środę od rana poznawał sypialnie pawilonu dla małp. Ich lokatorzy - siedem szympansów - byli w tym czasie na wyspie na zewnątrz, więc zwierzęta nie miały jeszcze ze sobą kontaktu. I szybko się nie spotkają, bo mogłoby się to źle skończyć. - Szympansy zawiązują koalicję. Potrafią dogadać się w dwa czy trzy i nawet zabić członka stada, który im się nie podoba - wyjaśnia Anna Jakucińska, opiekunka małp z warszawskiego ogrodu.

Właśnie za taką koalicję Patryk wyleciał z zoo w Lipsku. Ma 14 lat, co oznacza wchodzenie w dorosłość. - To trudny wiek. Wydaje mu się, że cały świat należy do niego, a jednak do pełnej dorosłości brakuje mu wiedzy i umiejętności - mówi Jakucińska. W poprzednim miejscu zamieszkania Patryk namówił brata i kumpla do napadu na szefa stada. Udało im się zdominować doświadczonego samca i przejąć dowodzenie w grupie, ale było tak tylko wtedy, gdy byli w trójkę. Sam Patryk nie miał jeszcze na tyle charyzmy, by rządzić samodzielnie, a szympansie koalicje - niczym te polityczne - są bardzo kruche.

Podobne podchody młody samiec będzie zapewne prowadził w Warszawie. - Gdy uchyliliśmy drzwi od sypialni, od razu odważnie do niej wbiegł, wiedząc, że mogą tam być nieznane mu małpy. To znaczy, że niczego się nie boi - ocenia Jakucińska.

Aby nie doszło do rozlewu krwi, Patryka czeka cykl debat w cztery oczy ze wszystkimi warszawskimi szympansami. - Małpy będą najpierw spotykać się indywidualnie i do tego przez kratę. Dopiero jeśli nie będą wykazywać agresji, dojdzie do ich łączenia, ale najpierw w mniejszych grupach - mówi ich opiekunka.

Jakub Chełmiński, Gazeta Stołeczna

Więcej na warszawa.gazeta.pl
Komentarze