Gazeta.pl  | metrocafe.pl  | Poczta  | Forum  | Blogi  | Wyborcza.pl  
Pogoda  | Randki  | Gry
 » artykuły  » do poczytania  » Zagraniczni wolontariusze opanowali schronisko. Co tam robią?

Zagraniczni wolontariusze opanowali schronisko. Co tam robią?

2012-09-11 16:00:00

do poczytania

Kanalizacja, wykafelkowane posadzki w psich domkach, wybiegi dla psów - praca w opolskim schronisku wre. Do tego wolontariusze z holenderskiej Vagabond Pets budują naszym zwierzakom nowoczesny system docieplenia
W opolskim schronisku nikogo już nie dziwi rozbrzmiewający tam co jakiś czas dziwny w brzmieniu dla Polaków język niderlandzki. Od czterech lat holenderska fundacja Vagabond Pets pomaga opolskiemu schronisku. Jej głównym zadaniem jest adopcja starych, schorowanych lub długoletnich mieszkańców schroniska. Oprócz tego z każdą wizytą zagraniczni wolontariusze przywożą ze sobą tony (dosłownie!) jedzenia, koce, legowiska i często lekarstwa dla zwierząt.

Przywożą także... ręce do pomocy, bo w schronisku zawsze jest coś do zrobienia. Tym razem jednak zagraniczni goście przywieźli coś jeszcze - wymyślony i własnoręcznie skonstruowany system docieplenia domków dla psów.

- Myślałem o tym, co mogę zrobić dla opolskiego schroniska, aż w jednym z marketów zobaczyłem prosty system do utrzymywania temperatur. Specjalne silikonowe zasłony, które możemy spotkać przy chłodniach, można zastosować również w domkach dla zwierząt, gdzie znajdują się wyjścia dla psów - opowiada Stef. Jest Belgiem i jednym z działaczy Vagabond Pets.

W Opolu był już kilka razy. Przed aktualną wizytą postarał się o silikonowe folie. - Mój kolega pracuje w fabryce, gdzie produkuje się takie rzeczy. Poprosiłem o trzy zwoje, bo wydawało mi się, że tyle wystarczy. Cena w przeliczeniu na polskie złote wynosiła 600 zł za jeden - opowiada.

Stef i jego partnerka Maddy wszystkie oszczędności przekazują na zwierzęta. By mieć za co kupić specjalne zasłony, zrobili wyprzedaż używanych przedmiotów ze swojego domu.

Wymyślony przez Belgów system jest bardzo prosty. Folie zamontowane są tak, by w chłodne i zimne dni zabezpieczały ciepło z ogrzewanych domków, jednocześnie nie wpuszczając chłodu z zewnątrz. - Te folie są lepsze niż drzwiczki, bo zwierzęta mogą swobodnie przechodzić między domkiem a wybiegiem, i to w taki sposób, by ciepło nie uciekało - mówi Stef.

Na co dzień pracuje za biurkiem, zmaga się z papierzyskami, gdyż jest księgowym, ale w Opolu przeistoczył się w złotą rączkę.

- Samo przymocowanie folii zajmuje mi kilka minut, ale wcześniej musiałem wymierzyć długości i przybić folie do drewnianych deseczek, które z kolei przywiercam do ścian psich domków - opowiada.

Z wizytą Belgów i montażem docieplających folii zbiegł się wcześniej zaplanowany remont - dokończenie liftingu tego miejsca sprzed czterech lat, kiedy to powstały nowe domki dla psów zamiast starych kojców. Potem dodano do nich niewielkie zewnętrzne wybiegi.

Jednak wciąż brakuje dużych wybiegów. - W planach mamy wybudowanie trzech takich, gdzie psy będą mogły szaleć do woli - mów "Gazecie" kierowniczka schroniska Dorota Skupińska.

Elementy do stworzenia wybiegów już zostały kupione, na razie jednak czekają niewykorzystane, gdyż najpierw trzeba dokończyć budowę kanalizacji. Odwrotna kolejność mijałaby się z celem.

Kanalizacja jest potrzebna, zresztą jej zbudowanie zalecił powiatowy lekarz weterynarii.

Schronisko chce też doprowadzić bieżącą wodę do kociarni, czyli pomieszczenia, gdzie przebywają bezdomne koty, oraz do pomieszczeń, w których zwierzęta przechodzą kwarantannę. Teraz woda jest tam noszona wiadrami przez samych pracowników.

Przetarg na wykonanie tych prac został już ogłoszony przez zoo, jednostkę zwierzchnią schroniska. Tymczasem kafelkowane są małe wybiegi znajdujące się przy psich domkach. - Kafle pomogą w utrzymaniu czystości i zapewnieniu odpowiednich warunków higieny - wyjaśnia Skupińska.

Izabela Żbikowska, Gazeta Wyborcza Opole
Komentarze