Gazeta.pl  | metrocafe.pl  | Poczta  | Forum  | Blogi  | Wyborcza.pl  
Pogoda  | Randki  | Gry
 » artykuły  » porady  » Wiążę kokardki, zaplatam warkoczyki

Wiążę kokardki, zaplatam warkoczyki

2010-06-16 23:12:09

porady

W domu myśleli, że zwariowałam. A to moja pasja. Jedni uprawiają sport, a ja strzygę psy. Choć pierwszego obcinałam sześć godzin - mówi Ania Oberda*, która prowadzi salon pielęgnacji psów
Kto to jest groomer?

Ania Oberda: - Psi fryzjer (śmiech).

To znaczy, że wiążesz psom kokardki i zaplatasz warkoczyki?

- Tak, jeśli właściciel sobie tego zażyczy.

Właściwie po co zaraz groomer? Nie wystarczy, że od czasu do czasu wyszczotkuję psa w domu?

- Niekoniecznie. Groomer jest np. potrzebny, żeby przygotować psa na wystawę.

A jak się zostaje psim fryzjerem?

- Zapisuje się na kurs, zbiera informacje, jeździ na wystawy, podpatruje. Moje szkolenie trwało dwa tygodnie, od poniedziałku do soboty, od 10 do 19. Uczono nas wszystkiego po trochu: jak pies wygląda, jak powinien wyglądać wzorcowo, jakie są rasy, były też zajęcia z psychologii psów, np. jak odczytywać ich zachowanie. Do tego co dzień ćwiczenia praktyczne z pełnym wyposażeniem. Na koniec dostałam certyfikat. Kurs oceniam bardzo dobrze.

Oczywiście w dwa tygodnie człowiek się wszystkiego o psach nie nauczy, liczy się praktyka i jeszcze raz praktyka. Każdy pies to jest dla mnie kolejna lekcja.

Korzystam z forum groomerskiego na www.groomer.com.pl, gdzie wrzucamy zdjęcia psów. Jeden drugiego krytykuje, ale konstruktywnie, np. „popracuj nad łapami". Jestem też codziennie na stronie www.terierkowo.fora.pl, bo do tych ras mam słabość.

A po polsku „groomer" to kto?

- Nazwa jest zapożyczona z Zachodu. W Polsce oficjalnie nie ma takiego zawodu, to my tak o sobie mówimy. W urzędzie pracy np. określani jesteśmy jako „fryzjerzy dla psów”, a o firmie można powiedzieć „salonik dla psów”.

Więc wystarczy skończyć kurs i skompletować sprzęt, by być profesjonalnym groomerem?

- Do zarejestrowania salonu pielęgnacji psów w urzędzie nie są wymagane żadne uprawnienia. Ja zrobiłam certyfikat, bo uważam to za oczywiste i uczciwe wobec klientów. Jeśli ktoś bierze się za strzyżenie psów tylko dlatego, że nie ma innej pracy, to później może mieć trudności. Do tego trzeba mieć zamiłowanie, bo nie zawsze jest pachnąco i miło jak u kosmetyczki. Czasem pies po prostu śmierdzi, jest brudny, skołtuniony, bo właściciel przychodzi z nim raz do roku, jakby oddawał dywan do czyszczenia. Taki zwierzak jest zupełnie nieprzyzwyczajony do jakiejkolwiek pielęgnacji i czasem nawet próbuje gryźć.

To jak wygląda psia wizyta? Zaczyna się od „mycia głowy"?

- Zaczyna się od tego, że z psem trzeba trochę pobyć. Daje mu się chwilę na zaznajomienie się z zapachem, dotykiem. Wyczuwa się, które miejsca ma wrażliwe, gdzie się pozwala dotykać. Ważne też, żeby właściciel powiedział, jaki jest stan zdrowia psa. Chciałabym się możliwie dużo dowiedzieć, jeśli się z psem nie znamy.

No a dalej trzeba psa porządnie rozczesać i wykąpać. Wtedy też sprawdzam, czy skóra nie jest przesuszona, czy pies nie ma pcheł, co się dzieje z uszami. Jeśli jest coś niepokojącego, należy iść do weterynarza.

Po kąpieli taki czyścioch powinien być znowu rozczesany, wysuszony, później z napuszonej kuli formuje się np. pudelka - z uwidocznioną klatą i wcięciem w talii.

Należy jeszcze wyczyścić oczy, uszy, można obciąć pazury, usunąć kleszcze, choć to nie musi wchodzić w zakres usług groomera, ja się uczę tych rzeczy z ciekawości. Ale schemat wygląda tak: kąpiel, suszenie, nadawanie fryzury lub trymowanie.

Trymowanie?

- Trymowanie to wyrywanie martwej sierści, tego włosa, który przy wyciąganiu sam wychodzi. To zabieg, który nie powoduje żadnego bólu u psa. Po trymowaniu przez tydzień nie powinno się jednak zwierzęcia kąpać, bo skóra jest lekko podrażniona. Nie wszystkie psy dobrze reagują na trymowanie, ale jest zasada, że rasy szorstkowłose, np. westy [west highland white terier], airedale teriery, teriery walijskie, powinno się trymować. Broń Boże nie należy ich strzyc maszynką. Trymuje się też część psów długowłosych. Inne muszą być porządnie rozczesane, wykąpane, i jeśli się je strzyże, to robi się to właśnie maszynką, nożyczkami.

Czy właściciel może być obok psa w trakcie tych zabiegów?

- Właściciele różnie reagują, czasem chcą być przy psie. Jednak ze względu na mnie i na psa lepiej, żeby właściciel poszedł sobie w międzyczasie po zakupy. Bo gdy pies zaczyna się niecierpliwić, pan albo pani najczęściej go woła, zaczepia, a wtedy zwierzak już zupełnie się rozprasza. Bez właściciela mój kontakt z psem jest inny, lepiej się dogadujemy.

Jak „klienci” znoszą te zabiegi?

- W zależności od tego, jak są traktowani w domu. Jeśli pies przychodzi do mnie pierwszy raz, ale stoi spokojnie, nie gryzie, pozwala się dotykać w każdej partii ciała, to znaczy, że jest świetnie zsocjalizowany, czyli właściciele porządnie od małego z nim współpracowali. Są też psy bardziej ruchliwe, które podczas strzyżenia dla bezpieczeństwa mają założoną luźną obróżkę albo szelki, przymocowane specjalną smyczą do stelaża przy stole. Czasem potrzebny jest też kaganiec.

Czy można określić średni czas zabiegu, czy wszystko zależy od psa?

- Jeżeli przychodzi w miarę zadbany pies, np. york, to kąpiel z robieniem fryzury trwa do 1,5 godziny. Ale są psy, które potrzebują więcej czasu, np. west, który wymaga trymowania, lub airedale, który jest dużym psem. Każdy mój psi klient to indywidualny przypadek.

A jak ci poszło z pierwszym psem?

 - To był chrzest bardzo bojowy. Nieświadoma swoich sił, podjęłam się obcięcia briarda - owczarka francuskiego. Okazało się, że pies był potwornie zaniedbany, miał dwa lata i nie wiem, czy kiedykolwiek widział szczotkę i szampon. A to zwierzęta, które wymagają częstej pielęgnacji - są wysokie, mają tzw. kozi włos, bardzo dużo długiej sierści. Cała ta akcja zajęła mi 6 godzin. To było zdejmowanie z psa sfilcowanego kubraka. Siedziałam z nim na podłodze, pies miał założony kaganiec, bo nie był przyzwyczajony do pielęgnacji ani do kontaktu z ludźmi. Wtedy stwierdziłam, że nie będę się zajmować dużymi psami i teraz strzygę tylko małe i średnie psy.

Właściwie skąd się u ciebie wziął ten pomysł na strzyżenie psów?

Z wykształcenia jesteś ekonomistką…

- Wszystko zaczęło się od Misi - mojego teriera walijskiego. Pomyślałam, że fajnie by ją było samej strzyc, zamiast zlecać to komuś obcemu. Okazało się, że kursy dla groomerów prowadzone są w bardzo wielu miastach, np. w Krakowie, Warszawie, Poznaniu, we Wrocławiu. Wymyśliłam, że zrobię takie szkolenie, wzięłam urlop w pracy i pojechałam do Krakowa.

Jak na twój pomysł reagowali najbliżsi?

- Myśleli, że zwariowałam, bo z dwóch certyfikatów, które mam - na usługowe prowadzenie biura rachunkowego i na usługi groomerskie - wolałam ten drugi. Miałam mnóstwo dylematów, zwłaszcza dlatego, że nie jestem z psami związana poprzez wykształcenie, ale stwierdziłam, że spróbuję, najwyżej się nie uda.

Więc co ci daje groomerstwo - to praca czy hobby?

- Jedni hobbystycznie uprawiają sport albo szydełkują, a ja strzygę psy. To moja pasja. Dzięki temu odrywam się od pracy w księgowości, którą zajmuję się na co dzień.

*Anna Oberda, 39 lat, z wykształcenia ekomomistka, z zamiłowania groomer, strzyże psy od 2008 roku, prowadzi swój salon dla psów „Reks” w Tarnowie. Przygotowana przez nią Misia BOROWY KENNEL [przydomek hodowlany psa] zdobyła m.in. ocenę doskonałą, res – CACIB na wystawie międzynarodowej w Kielcach w 2009 r.
Komentarze
  • Mała

    2010-11-21 12:10:00
    Dobry artykuł.
  • Panciapka

    2010-11-18 08:13:17
    Ciekawy artykuł :)
  • Natii

    2010-07-23 21:16:28
    Świetny artykuł ;)))
  • Reksio

    2010-06-30 17:49:05
    super zawód fryzjer psi ;)
  • Natii

    2010-06-20 18:01:09
    Świetny artykuł ;)))
  • Accura

    2010-06-16 19:00:24
    dobry artykuł.
  • kocimiętka

    2010-06-16 18:20:10
    super sprawa też bym tak chciała w przyszłości ;)
  • Magda

    2010-06-16 17:21:14
    Psi fryzjer niezły zawód
  • Natii

    2010-06-16 16:16:00
    Świetny artykuł ;)))