Gazeta.pl  | metrocafe.pl  | Poczta  | Forum  | Blogi  | Wyborcza.pl  
Pogoda  | Randki  | Gry
 » zwierzaki  » BRYTAN
fot. Majka
podaj łapę

(5)

oceń zwierzaka
(10.00)

BRYTAN

psy
w serwisie od:15 03 2009, 23:15
Metryczka:
urodzony: 2007
klasyfikacja: » owczarek niemiecki
płeć:samiec
o zwierzaku:
Brytan był zabrany ze schroniska jako szczeniak.. po ok roku wrócił do schroniska ...
czym na to zasłużył ..? jakie to ciężkie przewinienie popełnił ?
Otóż BRYTAN NIE SZCZEKAŁ -i dlatego przyszło mu znowu zamieszkać w schronisku ..
Bardzo przeżył to rozstanie.. Brytan popadł w depresję w wyniku której zaczął wygryzać sobie ogon ... .
Mimo regularnych spacerów z wolontariuszami, samopoczucie Brytana się
pogarsza.. on bardzo pilnie potrzebuje domu , poczucia bezpieczeństwa .
W schroniskowych warunkach, nie ma szans na poprawę ...
Brytan jest cudownym psem, który zachowuje się jak szczeniak ,
uwielbiał spacery, uwielbiał zabawy . Jest całkowicie pozbawiony
agresji, do ludzi jak i do psów ...
Jest bardzo inteligentny

(ma zdeformowane lekko łapy, jednak w niczym mu to nie przeszkadza )
Bardzo prosimy o pomoc ...
Jeśli chcesz dać dom Brytanowi, lub pomóc mu w inny sposób, zadzwoń lub napisz
889 628 346
gryzniakaga@wp.pl



hostoria brytana do rozesłania




Normal
0
21









Życie każdego psa
skazanego na schronisko to walka.

Ciężka i długa walka. Często tak
bardzo trudna, że nieraz w psich oczach gaśnie nadzieja i przestają prosić o
ratunek. Wtedy kładą się cicho w kącie samotnie i czekają...

Na co czekają nie wie nikt.. może
jeszcze wierzą że ktoś przyjdzie i powie "chodź ze mną piesku" i
odmieni ich całe życie, a może czekają na moment kiedy przestaną czuć, myśleć,
słyszeć i oddychać na zawsze. Może czasem w psiej głowie kotłują się takie
myśli...

Kto wie...
Może pies jak i człowiek nieraz
stwierdza że lepiej gdyby go nie było... Może wtedy nie byłoby mu tak ciężko i
smutno?

Ale co zrobić kiedy jest się tylko
wyrośniętym, koślawym szczeniakiem, którego nikt nie chce i który jest
uzależniony od początku do końca od ludzi?






Mały koślawy owczarkowaty piesek o
mądrym spojrzeniu leży z powyginanymi łapkami w błocie i zawzięcie piłuje
zębami swój ogon. To jego rozpaczliwa odpowiedź na rozdzierający żal jaki
wyrządzili mu ludzie. Rozgryziony do mięsa ogon nie boli go nawet tak jak boli
go samotność. Dopiero potem kiedy przestaje gryźć czuje potworny ból. Zaczyna
od nowa. Wgryza się coraz głębiej i głębiej. Kolejne drobne kawałeczki jego
ciała odpadają a rana robi się coraz większa i bardziej bolesna. Ta rana to
jego samotność. Ten ból to jego każdy dzień bez człowieka. Dopóki człowieka nie
ma to ból będzie trwał. I z dnia na dzień będzie większy i coraz bardziej
nieznośny.

I nie ma dla niego innej pomocy jak
człowiek. Ale nie człowiek na chwilę a człowiek na zawsze. Człowiek w którego
Brytan będzie wpatrzony tak, że nie zwróci już nigdy uwagi na swój obgryziony
ogon.  A wtedy ogon się zagoi, porośnie sierścią i będzie machał do nowego
pana przez cały czas jak u normalnego szczęśliwego psa.

Ale potrzeba mu czasu. Czasu, którego
w schronisku nie otrzyma.

Wolontariusze poświęcają mu go dużo,
ale gdy wraca znowu na wybieg, kładzie się w błocie i znowu rozgryza ogon. Tu
potrzeba mu kogoś z kim będzie przebywał długo. Kogoś, kto będzie z nim spędzał
dużo czasu , chodził na długie spacery. Kogoś kto kupi mu jego własną miskę,
legowisko i dużo prawdziwych zabawek. Kogoś, kto pogłaszcze po łebku gdy będzie
mu smutno i kto przytuli. Kto rzuci mu patyk na spacerze, pobiega, pochwali i
powie do niego " mój piesku, jak ja cię kocham"...

Brytan leży i gryzie ogon.
Nie wierzy już w ludzi, którzy
podchodzą do jego boksu i wołają.

Bo wie, że nikt nie zechce takiego
krzywego psa. A przecież on nie jest ani śmiertelnie chory, ani upośledzony.
Jest tylko krzywy. Jego łapki rozstawione są na bok i nic więcej. Czasem się
rozjeżdżają na śliskich powierzchniach, ale chodzą, biegają, skaczą jak u
każdego normalnego psa.

Czy tylko przez te krzywe łapki, które
nie sprawiają że wygląda jak wielki i piękny owczarek, są powodem to tego żeby
mu podarować taki los??






Brytan potrzebuje bardzo pilnie
domu!!

Choćby domu tymczasowego, w którym
poczeka pod dobrą opieką na nowy prawdziwy dom.

On nie może dłużej być w schronisku!!!

Dalszy pobyt w schronisku to dla niego
niemalże wyrok.

Doprowadzi się do takiego stanu że ogon
trzeba będzie amputować, a gdy straci ogon istnieje duże prawdopodobieństwo że
zacznie wygryzać sobie inne części ciała. To jest mechanizm nie do zatrzymania.
Nie da się go przed tym uratować dopóki nie pojawi się przy nim człowiek i nie
da mu swojego czasu i miłości.

Czy na takie potworne życie zasłużył
1,5 roczny szczeniak, który mało co jeszcze z tego życia rozumie, ale już
przeszedł tyle że zaczyna to życie nienawidzić??




BŁAGAMY O POMOC DLA BRYTANA!!!!!
każdy z nas może
pomóc choćby wysyłając linka do tego ogłoszenia dalej i rozpowszechniając jego
historię.

Los i życie tego psa jest w ludzkich
rękach.

Człowiek to życie zniszczył, a teraz
człowiek musi je odbudować i nadać mu nowy sens...

Nie bądź obojętny na cierpienie istot
które nazywasz swoimi braćmi mniejszymi i "najlepszym przyjacielem".

POMÓŻ!!
najnowsze komentarze
  • agamika

    2009-03-16 16:43:16
    Kazda pomoc jest na wagę złota, prosze powiedz o Brytanie swoim znajomym, roześłij linka . Poproś o rozesłanie wieści

    Brytana stan jest coraz gorszy - on musi znajśc DOM NA JUZ

    prawdopodonie bedzie miała amputowany ogon, ale to jest tylkop półsrodek i do tego istnieje tryzyko ze jego autoagresjka " przejdzie"na inna częsc ciała np łapę .

    To jest wspniałay pies :( Na spacerach, zawsze był radosny, zaczepiał, do zabawy , rozdawał 10000 buziaków ,ale niestety, schronikowa rzeczywistośc go przytłacza... ropni sie coraz bardzoej apatyczny , nieobecny ... bez Naszej pomocy on nie ma szans
  • 2009-03-16 14:08:05
    NIEWIEM JAK MOŻNA ZROBIĆ COŚ TAK OKRUTNEGO-ZABRAĆ PSA DO DOMU A POTEM GO ODDAĆ SPOWROTEM DO SCHRONISKA - POPROSTU BRAK SŁÓW-SERCE SIĘ KROI NA WIDOK BRYTANA. ALE TYCH LUDZI SPOTKA JESZCZE KARA ZA TO CO ZROBILI...BARDZO BYM CHCIAŁA MU POMÓC , ALE NIE WIEM W JAKI SPOSÓB. JA MAM JUŻ PIESKA I NIESTETY NIE MOGĘ GO WZIĄĆ DO SIEBIE.
     
    ŻYCZĘ MU ŻEBY ZNALAZŁ PRAWDZIWY DOM I  LUDZI KTÓRZY POKOCHAJĄ GO Z CAŁEGO SERCA.
kto mnie lubi