Gazeta.pl  | metrocafe.pl  | Poczta  | Forum  | Blogi  | Wyborcza.pl  
Pogoda  | Randki  | Gry
 » zwierzaki  » Trollik
podaj łapę

()

oceń zwierzaka
(5.00)
Metryczka:
urodzony: 2005
miasto:Bogatynia
klasyfikacja: » terrier (grupa FCI 3) » teriery typu bull » American Staffordshire Terrier
płeć:samiec
o zwierzaku:
Troll szuka nowego domu i odpowiedzialnych właścicieli! Obecnie przebywa w hoteliku u psiego szkoleniowca. Nadaje się do zarówno do mieszkania jak i domku z ogrodem, jest bardzo przyjazny wobec starszych dzieci. Może mieszkać w towarzystwie innych zwierząt (tylko samice). Troll jest psem spokojnym, łagodnym, trochę nieśmiałym. Potrzebuje cierpliwych i konsekwentnych właścicieli.


Zanim zdecydujesz się rozważyć przygarnięcie Trolla, przeczytaj jego historię...

"Wiesz jak to jest, kiedy oceniają Cię po pozorach, i nic o Tobie nie wiedząc, z góry wydają wyrok? Kiedy czegokolwiek byś nie zrobił, i tak zostaniesz posądzony o złe zamiary, skreślony i skazany na odrzucenie i samotność? Kiedy nie możesz zrobić nic żeby zmienić opinię ludzi, bo na samym początku jesteś skazany na przegraną?

Ja wiem.
Tyle razy chciałem zaufać ludziom, ale za każdym razem mnie odrzucali. Mój pierwszy właściciel… właściwie go już nie pamiętam. Gdy mnie porzucił, długo błąkałem się po lesie, szukałem człowieka - kogoś, kto się mną zaopiekuje, nakarmi, da ciepły kąt i dach nad głową. I wreszcie go znalazłem! Poszliśmy razem do wioski w której mieszkał, byłem taki szczęśliwy, myślałem że wreszcie mam swojego pana. Kiedy zbliżyliśmy się do zabudowań, zobaczyłem że na spotkanie wychodzi nam grupa ludzi. Czy będą się ze mną witać? Pokażą mi, gdzie będę mieszkał? Pogłaszczą i rzucą smakowitą kość?
Rzucili… ale nie rzucali jedzenia, tylko kamienie. W rękach mieli kije. Krzyczeli coś, że jestem psem mordercą, że przyszedłem do nich, żeby gryźć i krzywdzić ludzi. Że trzeba mnie zabić, bo inaczej ja pozabijam ich. O co im chodziło? Nie chciałem nikogo skrzywdzić! Byłem tylko przerażonym, głodnym i zziębniętym porzuconym psem, nie miałem złych zamiarów. Chciałem tylko schować się przed deszczem, ale oni tego nie rozumieli. Zaczęli mnie gonić…
Nie miałem sił żeby uciekać, byłem zbyt zmęczony po długiej tułaczce po lesie. Prawie mnie dogonili, kiedy na mojej drodze stanęła kobieta, która jako jedyna wiedziała że nie jestem zły. Otworzyła przede mną drzwi, schowałem się w jej stodole i tam czekałem, aż ludzie odejdą.
Kilka dni później przyjechał samochód i zabrali mnie do jakiegoś miejsca, mówili na to "schronisko". Kiedy to usłyszałem, poczułem nadzieję - czy w końcu ktoś się mną zaopiekuje? Dostałem tam własną budę, codziennie miałem pełną miskę, nikt na mnie nie krzyczał ani nie rzucał kamieniami. Jednak zza krat widziałem, że wciąż traktują mnie inaczej - inne psy wychodziły na spacery, ludzie bawili się z nimi i mówili do nich z czułością, a czasami przyjeżdżały samochody, w których jechały - jak to mówili - do nowych domów.
Nikt nigdy nie przyszedł po mnie, nie chciał nawet wyjść ze mną na spacer. Wreszcie dowiedziałem się dlaczego - bo jestem amstaffem. A do tego zapamiętałem jak skrzywdzili mnie ludzie, i bałem się wszystkich, którzy podchodzili. Nie machałem ogonem, nie chciałem żeby ktoś mnie dotykał, dopóki go dobrze nie poznam. Ale nikt nawet nie próbował mnie poznać…
Tak minęły cztery miesiące. Cztery długie miesiące, które spędziłem w samotności. Zacząłem już myśleć, że tak właśnie wygląda życie wszystkich amstaffów - kiedy coś się zmieniło! Znów przyjechał po mnie samochód, tym razem jechaliśmy bardzo daleko. Kiedy wreszcie dotarliśmy do celu, po raz kolejny zaczął się nowy rozdział w moim życiu…
Teraz mieszkam tymczasowo w Bogatyni, w psim hotelu, gdzie szkoleniowcy pracują ze mną i uczą mnie mnóstwa nowych rzeczy. Jestem tu już od ponad miesiąca, i wiecie co - nie boję się już ludzi! Oni mi powiedzieli, że nikt mnie już więcej nie skrzywdzi, a ja w to uwierzyłem. A skoro jestem bezpieczny, to mogę nareszcie pokazać ludziom, jak bardzo ich lubię! Uwielbiam się przytulać i dopraszać o głaskanie, a największą radością jest dla mnie wykonywanie komend po których czeka mnie smakowita nagroda. Lubię dzieci, nie przeszkadzają mi inne psy, zwłaszcza suki. I bardzo, ale to bardzo chciałbym mieć własny, prawdziwy dom - taki, w którym zawsze będzie na mnie czekała pełna miska i ręce, które pogłaszczą i podrapią za uchem. Jestem wielkim pieszczochem i przytulakiem, trochę nieśmiałym - ale jeśli już kogoś pokocham, to całym sercem i na zawsze.
Każdego dnia budzę się z myślą, że gdzieś tam czeka na mnie mój dom i moi ludzie. Będę grzecznym pieskiem, obiecuję! Potrzebuję tylko spokoju, łagodności człowieka i czasu, aby przyzwyczaić się do nowych warunków i poczuć się w nich pewnie. Chciałbym mieć właściciela, który powie mi co mi wolno a czego nie, który da mi opiekę i miłość aż do końca życia.
Szukam nowych opiekunów, którzy mieli już doświadczenie w wychowywaniu psów, którzy rozsądnie i cierpliwie nauczą mnie wszystkich zasad panujących w ich domu. Szukam ludzi, którym nie przeszkadza to, że jestem amstaffem. Szukam kogoś, kto umiejętnie i z rozwagą poprowadzi mnie przez życie - a w zamian za to odwdzięczę się wiernością i miłością, jaką pies potrafi podarować człowiekowi.

Jeśli chcesz abym został Twoim najlepszym przyjacielem, skontaktuj się - 695 435 270 / pink.moon4@gmail.com
Czekam na Ciebie!
Troll.


UWAGA, warunkiem adopcji Trolla jest podpisanie umowy adopcyjnej. Przed wydaniem pies zostanie wykastrowany. Troll nie zostanie wydany na łańcuch ani do budy.
Obecnie Troll przebywa w Bogatyni, w woj. dolnośląskim. Jednak nowego domu szukamy na terenie całej Polski - pomożemy w transporcie.
najnowsze komentarze